Menu

Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go:
«Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić».
Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego:
«Chcę, bądź oczyszczony!».
Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. /Mt 1, 40-41/

Trąd, to podstępna i okrutna choroba zakaźna wywołana bakterią Hansena. Atakuje układ nerwowy, niszczy strukturę ciała i straszliwie okalecza. Stąd od zawsze był on symbolem cierpienia i rodził wśród ludzi paniczny lęk. Przez całe stulecia trędowaci byli izolowani, wyrzucani z rodzin oraz społeczności lokalnych i mogli liczyć najczęściej na pomoc Kościoła. Dzięki postępowi cywilizacyjnemu, już na początku XX wieku trąd przestał zagrażać mieszkańcom zamożnych krajów, skazując na zapomnienie miliony cierpiących istnień ludzkich zamieszkujących najuboższe rejony świata. W latach czterdziestych ubiegłego stulecia francuski humanista Raoul Follereau wraz z przełożoną sióstr Matki Bożej od Apostołów s. Eugenią Ravasio, postanowili odwrócić los tych ludzi. Wiedząc doskonale, że chodzi o miliony biedaków zagubionych w najbardziej niedostępnych rejonach świata zdecydowali się powierzyć swoją gigantyczną misję Miłosierdziu Bożemu. Follereau 32 razy objechał kulę ziemską głosząc prawdę o miłości Boga do człowieka. A ponieważ nie był tylko marzycielem, organizował struktury, zbierał pieniądze, wraz z misjonarzami budował ośrodki, które miały przywrócić godność tym, których traktowano jak umarłych za życia. By swej misji nadać charakter globalny, w 1954 roku zainicjował on ustanowienie Światowego Dnia Trędowatych, który miał się stać okazją do upominania się o prawo do godnego życia dla chorych na trąd oraz do mobilizacji sił i środków do walki z tą chorobą. Od tamtej pory, w każdą ostatnią niedzielę stycznia przed kościołami zbierane są pieniądze na opiekę nad ludźmi chorymi na trąd. W krajach misyjnych organizowane są w tym dniu festyny i akademie mające służyć społecznej rehabilitacji i uhonorowaniu ludzi cierpiących z powodu trądu. Dzięki tej niezwykłej mobilizacji sił i środków na bezpośrednią pomoc dla chorych i badania naukowe, dzięki niezastąpionej pracy tysięcy misjonarzy i misjonarek, pod koniec XX wieku liczba trędowatych na świecie przestała być liczona w milionach. Niestety po latach spektakularnego postępu, kiedy wydawało się, że całkowita eliminacja trądu, to kwestia kilku lat, od pewnego czasu liczba nowych przypadków zarażenia bakterią Hansena utrzymuje się na tym samym poziomie około 200 tysięcy nowych zachorowań w ciągu roku. Warto dodać, że około 3,5 miliona wyleczonych z trądu, to osoby trwale okaleczone, wymagające stałej opieki w specjalistycznych ośrodkach. Przesłanie Raoula Follereau na Światowy Dzień Trędowatych pozostaje wciąż aktualne. Od 25 lat do wielkiej rodziny organizacji działających na rzecz trędowatych dołączyła Fundacja Polska Raoula Follereau, wspierając pracę misjonarzy podążających za przykładem bł. o. Beyzyma z Madagaskaru, o. Wiśniewskiego i o. Żelazko z Indii, czy zmarłej dwa lata temu dr Wandy Błeńskiej z Ugandy. Praca misjonarzy będzie skuteczna, jeśli znajdzie wsparcie z naszej strony. Dlatego jeszcze raz apelujemy o modlitwę i pomoc materialną dla trędowatych pozostających pod opieką naszych ośrodków. Za każdą formę wsparcia składamy serdeczne „Bóg zapłać”, ufając, że sam Jezus Chrystus, który na swej drodze spotykał i leczył trędowatych, będzie nam wszystkim błogosławił.

 dr Kazimierz SZAŁATA

prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau

Ofiary na rzecz trędowatych można przekazać na konto:

Fundacja Polska Raoula Follereau

87 1240 1082 1111 0000 0387 2932 z tytułem wpłaty: „trąd”

Przed 64. Światowym Dniem Trędowatych – podstawowe dane

Obchodzony w ostatnią niedzielę stycznia Światowy Dzień Trędowatych rokrocznie wywołuje u wielu osób zdziwienie. Ta straszna choroba dawno już została zapomniana w Europie i można o niej co najwyżej przeczytać w opowieściach z dalekiej przeszłości albo w raportach dotyczących krajów tak zwanego trzeciego świata.

 Idea Światowego Dnia Trędowatych

Ten szczególny dzień został ustanowiony przez Raoula Follereau ponad sześćdziesiąt lat temu, właśnie po to, by bulwersować, zadziwiać, szokować i budzić nasze uśpione sumienia. Bo oto w czasach niezwykłego postępu w medycynie zapomniana u nas choroba wciąż stanowi poważne zagrożenie dla dzieci, mężczyzn i kobiet żyjących często w totalnym ubóstwie, w rejonach gdzie wciąż nie ma wystarczająco zorganizowanych struktur medycznych, które pozwoliłyby na pełną diagnostykę wszystkich ludzi żyjących w wioskach zagubionych na bezdrożach pustyni, sawanny, czy w przepastnych gęstwinach podzwrotnikowego buszu, dokąd docierają tylko najodważniejsi misjonarze. Ci odegrali w historii walki z trądem wyjątkową rolę.

Pierwsze leprozoria, w których trędowatych traktowano jak ludzi wymagających troski i opieki powstawały przy kościołach. Trzeba było bowiem mieć dużo odwagi, by zbliżyć się do tych ludzi o odrażającym wyglądzie i zapachu. Potrafili to tylko ci, którzy wsparci siłą wiary w Jezusa Chrystusa umieli pójść w ślady Dobrego Samarytanina, który zauważył człowieka potrzebującego pomocy, zatrzymał się przy nim i opatrzył jego rany, podczas gdy inni mijali go zajęci do końca swoimi sprawami.

Św. Franciszek, św. Maurycy, św. Damian, bł. o. Beyzym czy niedawno kanonizowana przez papieża Franciszka św. Matka Teresa pokazali nam, że to Chrystus nas uzdalnia do czynów heroicznych, które w życiu ludzi świętych są zwykła codziennością.

Misjonarze świeccy i duchowni, siostry zakonne niosą Ewangelię i z radością dzielą się doświadczeniem Bożej miłości. Światowy Dzień Trędowatych jest doskonałą okazją do przypomnienia tego wielkiego dzieła Kościoła katolickiego na rzecz najbiedniejszych z biednych.

Trąd w statystykach

Nie jesteśmy dziś w stanie dokładnie określić aktualnej liczby chorych na trąd. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że ci, którzy trafiają na leczenie bardzo często mają zaawansowaną chorobę, to znaczy, że byli chorzy od wielu lat, pozostając poza wszelkimi statystykami. Stąd, niektórzy uważają, iż oficjalnie publikowane liczby dotyczące trędowatych na świecie należy podwoić a może nawet potroić. Trzeba też dodać, iż są kraje, które z rożnych powodów nie prowadzą statystyk, albo ich nie ujawniają.

Liczba nowych przypadków odnotowana w 136 krajach pozwala nam z grubsza ocenić aktualny stan epidemiologiczny dotyczący występowania trądu, który – przypomnijmy - jest dziś chorobą całkowicie wyleczalną, pod warunkiem jednak, że chory otrzyma dawkę stosownych antybiotyków. W zależności od stanu zaawansowania choroby terapia trwa od sześciu do 24 miesięcy. W ciągu ostatnich trzydziestu lat wyleczono szesnaście milionów chorych, dzięki czemu liczba trędowatych spadła mocno poniżej miliona. Niestety, co najmniej od dziesięciu lat mamy do czynienia z pewną stagnacją w procesie spadku zachorowań na trąd.

Najnowsze dane opublikowane przez Światową Organizację Zdrowia dotyczące ostatnich lat w pełni to potwierdzają. Dla przykładu w roku 2013 odnotowano 215656 nowych przypadków trądu, w roku 2014 odnotowano 213899, natomiast rok później 210758 przypadków. To znaczy, że wciąż co dwie minuty na świecie pojawia się nowy przypadek trądu. Owszem widać niewielki spadek liczby zachorowań, ale nie jest to stan, który mógłby nas satysfakcjonować.

Przyczyny braku znaczącego postępu

Mimo ogromnego zaangażowania wielu instytucji kościelnych i świeckich, zwłaszcza tych, które wyrosły z inicjatywy samego Raoula Follereau, mimo programów ministerstw poszczególnych krajów, wsparcia ze strony Światowej Organizacji Zdrowia, trudno liczyć na ostateczne wyeliminowanie tej strasznej, choć uleczalnej choroby.

Przyczyn takiej sytuacji jest kilka. Jedną z nich jest pewna demobilizacja instytucji państwowych i międzynarodowych, jaka nastąpiła po latach spektakularnego sukcesu w walce z trądem. Druga, to brak systemowych i zarazem globalnych działań prewencyjnych, brak oświaty zdrowotnej, brak struktur medycznych i wystarczających środków materialnych do aktywizacji pracy ośrodków niosących pomoc ludziom chorym na trąd oraz obojętność krajów bogatych na los ludzi żyjących w najbiedniejszych rejonach świata.

Otrzymuję od pewnego czasu sygnały, między innymi od polskich misjonarzy zajmujących się trędowatymi, że nie mogą leczyć zgłaszających się chorych na trąd, gdyż brakuje im podstawowych lęków, których nie można nigdzie kupić, bo od kilku lat są bezpłatne. W ten sposób darmowe leki w wielu wypadkach stały się przekleństwem, bo bywają rozdzielane nie według rzeczywistych potrzeb, ale wedle kryteriów politycznych.

Poza tym trąd wciąż wywołuje złe, przykre skojarzenia. Wolimy raczej o nim milczeć, nie mówiąc już o angażowaniu się w pomoc dla trędowatych.

Dane WHO oparte o raporty ze 136 krajów świata za ostatnie 10 lat

Aktualnie najwięcej nowych przypadków trądu notuje się w Azji, a krajem najbardziej zagrożonym chorobą wywołaną przez laseczkę Hansena są Indie. W 2015 roku odnotowano tu 127326 chorych, którzy zostali poddani terapii antybiotykowej.

Stanowi to aż 60 % wszystkich przypadków zanotowanych na świecie. Dlatego potrzebne są nowe inicjatywy, nowe programy, struktury i środki. To w Indiach w ośrodku założonym przez o. Adama Wiśniewskiego ze zgromadzenia księży pallotynow Jeevodaya pracuje znana polska misjonarka świecka pani dr Helena Pyz.

Drugim pod względem ilości chorych na trąd krajem jest Brazylia, gdzie odnotowano 26395 przypadków.

Z pewnością na uwagę zasługuje niepokojący fakt, że wraz z nienotowaną dotychczas falą uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, trąd powrócił do Europy. W 2015 roku w Hiszpanii odnotowano 8 przypadków, w Anglii 4, w Niemczech oraz Portugalii po 2 przypadki tej zapomnianej choroby.

Spojrzenie w przyszłość

Każdy Światowy dzień Trędowatych jest okazją do próby bilansu osiągnięć na polu walki z tą chorobą, ale też do nakreślenia perspektyw na przyszłość. Przez ostatnie lata wykonana została ogromna praca dla ratowania godności ludzi uważanych niegdyś za umarłych za życia. Miliony chorych na trąd zostało wyleczonych, choć nie zawsze udało im się przywrócić pełną sprawność i zdrowie. Biorąc za przykład inne zakaźne choroby, które udało się opanować w ostatnim stuleciu wciąż szuka się nowych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Trwają badania nad możliwością wyprodukowania szczepionki.

Niestety wbrew pojawiającym się tu i ówdzie rewelacjom prasowym, wciąż nie dysponujemy jeszcze szczepionką, która w sposób radykalny pozwoliłaby wyeliminować trąd.

Jak wynika z opublikowanych raportów medycznych, terapia antybiotykowa w leczeniu ulcere de Buruli skuteczna była jak dotąd tyko w 80 %. Zatem trudno w tym wypadku mówić jeszcze o całkowitej uleczalności tej choroby. Stąd często jedynym ratunkiem dla chorych pozostaje radykalna chirurgia polegająca na amputacji zajętych partii ciała.

Jedno jest pewne. Walka o godność ludzi dotkniętych trądem jest wciąż aktualna. Aktualne są też kierowane przy okazji Światowego Dnia Trędowatych apele o wsparcie modlitewne i materialne misjonarzy pracujących na co dzień wśród chorych na trąd.

Przeczytaj o głównych założeniach projektu inicjatywy obywatelskiej „Stop aborcji"

Aktualności

Galeria

Pozostałe

Wielki Tydzień